„Widać, że żona cię dobrze karmi” – czyli dieta nowożeńca

Jest jedna, zadziwiająca prawidłowość- wszyscy herosi w okresie narzeczeństwa, mają smukłe ciała, ich spore mięśnie są dla największym powodem do dumy, prężne ciało zdecydowanie jednym z największych wabików. Natomiast, po magicznej dacie, jaką jest zawarcie małżeństwa, nasi herosi tracą swój blask. Prężne ciało- wiotczeje, mięśnie obrasta tkanka tłuszczowa, a smukłe ciało to zaledwie piękne wspomnienie z przeszłości. Winą za zaistniałą sytuację, z reguły obarcza się małżonkę. Jak mówi stara prawda- nadgorliwość potraf być gorsza od faszyzmu. Młode mężatki zawsze popełniają ten sam błąd- przekarmiają swoich oblubieńców. Starając się nadgonić braki w kuchni, wymyślają coraz to bardziej wykwintne dania i podają w takiej ilości, by zniknęły wszelkie wątpliwości co do tego, że żona potrafi przyrządzi zaspokajające głód posiłki. Przecież ujmą na honorze, byłoby, gdyby nasz świeżo poślubiony wybranek pędzi na obiady do mamusi, z którą to ciągle się porównujemy. Sprzed ślubu migają mgliste wspomnienia, wspólnych podróży do restauracji wegańskich, teraz sytuacja zmienia się o 100%.

Zostaw komentarz do artykułu